Komputer za kółkiem. Oddasz samochód Jurkowi?

Czy autonomiczne pojazdy poprawią bezpieczeństwo ruchu drogowego?
Czy autonomiczne pojazdy poprawią bezpieczeństwo ruchu drogowego? Fot. Jes www.flickr.com/photos/mugley/2901654212/ CC BY 2.0
W każdej rodzinie, w której jest kilku kierowców, a tylko jeden samochód dochodzi do spięć o to, kto ma prowadzić. Być może pogodzi nas technologia. Teraz „samochód z automatem” kojarzy się tylko z automatyczną skrzynią biegów. W przyszłości może się to zmienić. Wizje futurologów zaczynają się spełniać. W motoryzacji noszą nazwę autonomicznych pojazdów. Drogi bez wypadków, znaków i trąbiących na siebie kierowców – to wizja, która może stać się rzeczywistością. Jedno z takich rozwiązań powstaje w Polsce.

Technologia w służbie bezpieczeństwa

Komputery, kamery, czujniki i radary w ostatnich latach szturmują samochody. Już dziś są na rynku dostępne pojazdy, które same utrzymują tor ruchu i zadaną prędkość, które same hamują, przyspieszają i parkują. Ostrzegają one również kierowcę o różnych zagrożeniach i sytuacjach na drodze. Wszystkie te udogodnienia skupiają się na jednym – zdjęciu z kierowcy części obciążenia i podjęciu prób zachowania bezpieczeństwa w sytuacji, kiedy człowiek nie rozpozna w porę niebezpiecznej sytuacji.



Powód jest prosty – nikt nie jest doskonały. Możemy pokonywać najtrudniejsze tory wyścigowe z rekordową prędkością, a na co dzień tysiące kilometrów i wychodzić z najbardziej niebezpiecznych sytuacji dzięki własnym umiejętnościom. Nigdy nie jesteśmy jednak w stanie przewidzieć wszystkich sytuacji na drodze i każdej reakcji naszego organizmu. Gorszy dzień, zmęczenie, rozproszenie, zbędna brawura lub przeszacowanie własnych umiejętności to bardzo częste przyczyny wypadków.

Korzyści i straty

Wielu specjalistów motoryzacyjnych uważa, że przyszłością drogowego transportu są pojazdy, które nie będą potrzebowały kierowców i samodzielnie dostarczą pasażerów do miejsca przeznaczenia. O ile jednak w przypadku aut osobowych wielu kierowców nie zechce tak łatwo zrezygnować z przyjemności samodzielnego prowadzenia własnego auta, o tyle pomysł może się sprawdzić w przypadku samochodów ciężarowych. Oczywiście wzbudzając równocześnie wiele kontrowersji i dyskusji. Plan z pewnością zainteresuje firmy transportowe, które w ten sposób mogłyby obniżyć koszty swej działalności, poprawić planowanie i skuteczność. Inne zdanie na ten temat mają zapewne zawodowi kierowcy, którzy po wdrożeniu takiej technologii obawialiby się o przyszłość swojego zatrudnienia.

Mercedes, Renault i Jurek

Mamy już kilka aut, demonstrujących autonomiczne systemy. Mercedes-Benz Future Truck 2025 to ciężarówka o sztucznej inteligencji, która jest w stanie samodzielnie reagować podczas jazdy autostradą. Podczas prezentacji, która odbywała się na zamkniętym torze testowym, Mercedes poruszał się w towarzystwie zwykłych samochodów. W takich warunkach oprogramowanie ciężarówki dostosowywało jej prędkość do innych pojazdów oraz – w razie potrzeby – zmieniało pas ruchu.

Inne rozwiązanie pokazała firma Renault. Kwid to kompaktowy SUV z silnikiem o pojemności 1,2 litra. Prawdziwa niespodzianka kryje się na dachu auta. Jest to latający asystent — niewielki quadrocopter, umieszczony w zamykanej przestrzeni na dachu auta. Dron może latać w okolicy samochodu bazowego, filmować drogę i przekazywać rzeczywisty obraz kierowcy. Dostarczy on informację o tym, co znajduje się dookoła, jak wygląda sytuacja w korku, bądź w jakim stanie jest droga kilkanaście metrów przed autem macierzystym.

W tyle nie pozostają polscy studenci, którzy w ramach Koła Naukowego Pojazdów i Robotów Mobilnych Politechniki Wrocławskiej, skonstruowali JURKA. Jurek ma być w pełni samodzielnym autem, który do jazdy nie będzie potrzebował kierowcy. Póki co auto samo rozpoznaje zarys drogi, steruje kołami, hamulcem i gazem. Studenci pracują już nad tym, by w przyszłości pojazd był zdolny do samodzielnego parkowania i pokonywania skrzyżowań. Docelowo, bazujący na Toyocie Yaris Jurek, zostanie wyposażony w nawigację satelitarną, kamery i rozbudowaną sztuczną inteligencję, dzięki czemu będzie w stanie rozpoznawać znaki drogowe i ustępować pierwszeństwa pieszym.

Zalety…

Jakie są plusy wprowadzenia tej technologii? Przede wszystkim, przy założeniu, że po drogach podróżują wyłącznie takie pojazdy, wszyscy – niezależnie od umiejętności – stają się sobie równi, jeśli chodzi o bezpieczeństwo jazdy. Osoba, która po raz pierwszy wsiada do auta, „prowadzi” je tak, jak doświadczony kierowca, utrzymuje prędkość, która jest odpowiednia dla danego odcinka drogi i warunków, przemieszcza się płynnie, bez zbytniej nerwowości czy pośpiechu przewiduje kolejne manewry. Zatem nikt nie wjedzie na środek skrzyżowania, z którego nie ma najmniejszych szans zjechać. Znikają także ograniczenia wynikające z wieku czy niepełnosprawności. W skrócie: wszyscy jeżdżą idealnie. Nikt nie przekracza prędkości, ruch jest płynny, a w trakcie jazdy możemy robić cokolwiek tylko zechcemy. Dla kierowcy nie jest to zatem czas zmarnowany. Mniejsze jest jego zmęczenie, jazda na suwak przestaje być tylko hasłem, wyprzedzanie nie grozi ryzykiem, a wypadki… praktycznie nie zdarzają się.

… i obawy

Niestety, idea autonomicznych samochodów, jak każda inna, jest idealnie korzystna dla wszystkich tylko w teorii. Pojawia się problem przejściowego współwystępowania na drogach pojazdów „manualnych” i zautomatyzowanych. Jak dobrze, i czy w ogóle, samochody autonomiczne będą w stanie poruszać się samodzielnie w otoczeniu „zwykłych” aut? Czy w trakcie jazdy będziemy czytać gazetę, czy też pozostaje nam z niepokojem spoglądać na pozostałych uczestników ruchu drogowego? „Nieinteligentne” auto niekoniecznie wpuści przecież nasze „inteligentne” z pasa dojazdowego. Czy wykryje je kamera lub radar, czy może zostaniemy poinformowani o konieczności przejścia w tryb ręczny? Wbrew pozorom takich problemów może pojawić się jeszcze więcej.

Wprowadzenie jazdy autonomicznej nie nastąpi jednak z dnia na dzień, lecz w miarę rozwoju technologii i legislacji. Aby zrewolucjonizować transport drogowy, niezbędne są kolejne stopnie ewolucji zarówno przemysłowej, jak i prawnej. W najbliższych latach ścieżkę rozwoju określą nowe lub ulepszone systemy wspomagające. Specjaliści twierdzą, że wyzwania techniczne uda się dość szybko rozwiązać. Dłużej potrwa tworzenie prawa, dopuszczającego tego typu pojazdy do normalnego ruchu oraz przekonanie ludzi, że są one bezpieczne. Inni zaś uważają, że na razie trudno prognozować datę upowszechnienia się tych rozwiązań na skalę masową. Ingerencji wymagać będzie także infrastruktura, głównie miejska. Obecnie zmiana przepisów zmierza ku temu, żeby w przyszłości dozwolone były systemy autonomiczne, które w każdej chwili kierowca będzie mógł wyłączyć lub czasowo zablokować.

Krok ku lepszej przyszłości?

Nowe rozwiązania, szczególnie dla osób, które miały wcześniej styczność z tradycyjnymi pojazdami, mogą oznaczać koniec ery radości z jazdy. Niejeden z nas kocha swoje leciwe, niedoinwestowane i zawodne auto. Nie wyobrażamy sobie życia bez samochodu, złorzeczenia na drogie paliwo albo nieuczciwych i niedouczonych mechaników. Nie chodzi nawet o adrenalinę z szaleńczej jazdy, a jedynie satysfakcję z decydowania o tym, jak zachowuje się, co robi i dokąd podąża nasz pojazd. Wizja zunifikowanych pojazdów, poruszających się bezdusznie po wytyczonych przez komputer trasach może wydawać się przygnębiająca i nieco orwellowska.

A Wy co sądzicie o tej idei? Przesiądziecie się na tylne siedzenie, by tam poczytać gazetę lub zdrzemnąć się po zarwanej nocy?
Trwa ładowanie komentarzy...